Obozik (jak to Mateusz nazwał) 24 – 26 sierpnia 2020

Trzy dni w Bieszczadach – bardzo krótko, a wiele się wydarzyło…

Pierwszy dzień.

Trasę w Bieszczady pokonaliśmy trochę nietypowo, bo trochę busem, a trochę na pontonach. Z Sanoka, Doliną Sanu, popłynęliśmy w stronę naszych urokliwych Bieszczad, podziwiając przyrodę, ptactwo i architekturę zapewniające nam niezapomniane wrażenia oraz pozwalające w pełni się zrelaksować.

Miejscem docelowym była miejscowość Zatwarnica, uważana za kwintesencję dzikości Bieszczadów. To dawna bojkowska wieś, a dziś niewielka, zapomniana przez wszystkich osada, położona w jednej z dolin na północnych zboczach Połoniny Wetlińskiej. Po zakwaterowaniu w Ośrodku Zatwarnica zwiedziliśmy Chatę Bojkowską-rekonstrukcję tradycyjnego w tym regionie Karpat budynku mieszkalnego, zaadoptowanego do roli lokalnego ośrodka edukacyjno-kulturalnego.

dav

Kilkaset metrów dalej, u ujścia potoku Hylaty, podziwialiśmy największy bieszczadzki wodospad.

Dzień zakończyliśmy biesiadą przy ognisku.

Drugi dzień.

Zaraz po śniadaniu pojechaliśmy do miejscowości Czarna, gdzie odwiedziliśmy Galerię Barak. Miejsce, które zrodziło się dzięki wierze i miłości między Różą i Krzysztofem i miłości do Bieszczad. Sprowadzili się do Czarnej i szukali pomysłu na życie. Możliwości nie było wiele: ich majątek zmieścił się w dwóch plecakach. Nie mieli pieniędzy, zaplecza, pracy – za to głowy pełne pomysłów i entuzjazmu. Są przykładem ludzi, którzy połączyli się w Bieszczadach. Przeszli ciężką i trudną drogę osiedlenia się na tej ziemi. Są przykładem tych, co z mozołem i determinacją budowali kawałek swojego szczęścia, wzajemnie trwając i się wspierając.  Co im w tym pomogło? Na pewno była to wiara, oraz niepokorna młodość i odwaga. No i miłość. To ludzie, którzy są dwiema połówkami pomarańczy. W Galerii Barak mogliśmy podziwiać przepiękne dzieła nie tylko Róży i Krzysztofa, ale też bieszczadzkich rzemieślników.

Drugą połowę dnia spędziliśmy na szlaku na Dwernik Kamień (1004m npm.) – jeden z najciekawszych i najładniejszych bieszczadzkich szczytów, charakteryzujący się gwałtownym wypiętrzeniem partii szczytowej oraz stromością stoków. Roztacza się stamtąd wspaniała panorama na pasmo Otrytu, Smerek, Połoniny Wetlińskiej i Caryńskiej, Wielką i Małą Rawkę, grań główną Tarnicy i Bukowego Berda. Jest to jeden z najmniej uczęszczanych bieszczadzkich szlaków, dzięki temu przeżyliśmy tu chwilę, w której znaleźliśmy się sam na sam z dziką, oszałamiającą przyrodą Bieszczadów.

Trzeci dzień

Zaczął się o poranku – chrztem. Ponieważ był to pierwszy w naszej historii chrzest, musieliśmy go przejść wszyscy 🙂

Chodzenie na bosaka po kamieniach, bieg w wyznaczone miejsce, tarzanie w rosie i skoszonej trawie, nacieranie błotem i ostatecznie kąpiel w zimnym górskim potoku. Tak przebiegł proces, dzięki któremu zostaliśmy prawowitymi Bearasami 🙂

Żegnając się z magiczną Zatwarnicą, udaliśmy się na przejazd historyczną, wąskotorową kolejką bieszczadzką. Majdan – Balnica – Majdan. To był prawdziwy relaks.

Na zakończenie naszej trzy-dniowej przygody w Bieszczadach wzięliśmy udział w grze terenowej poszukując skarbu. Nie było to złoto, diamenty, czy inne materialne rzeczy, a wiedza nabyta na temat orientacji w terenie oraz na temat osady, która kiedyś, kiedyś żyła…

Motto naszej wycieczki:

” Każde miejsce na ziemi, w którym się znajdziesz, jest pięknym. Rozejrzyj się dookoła. Podziwiaj i żyj pełną piersią” 🙂

Opublikowany Wycieczki.

Dodaj komentarz